^ Do góry

Stowarzyszenie wędkarskie

Pożegnanie "Oczka" - podsumowanie prac i dokumentacja fotograficzna

W połowie roku Zarząd Stowarzyszenia Wędkarskiego „Kaniowski Karp Królewski” otrzymał informację o planowanej eksploatacji żwiru w rejonie „Oczka”, a co za tym idzie wypowiedzenie umowy użyczenia.
Postanowiono przeprowadzić w dniu 12 września ostatnie zawody wędkarskie na tym akwenie i przebiegły one pod hasłem „Pożegnanie „Oczka”. Wzięło w nich udział ponad 50 wędkarzy, a historycznym zwycięzcą został Janusz Niemiec. Drugie miejsce przypadło Jackowi Januszowi, trzecie Arturowi Dorobiszowi.
Zaplanowano szereg prac, których efektem miało być odzyskanie żyjących w „Oczku” ryb i przerzucenie ich na inne akweny. Poniżej podsumowanie tych prac zamieszczone w sprawozdaniu z działalności Stowarzyszenia w 2020 roku przez prezesa Roman Sasa, a wybrane zdjęcia można zobaczyć TUTAJ
„W pierwszej kolejności musieliśmy obniżyć poziom wody w stawie hodowlanym nr 2, a w dalszej na „Oczku”. Kroczek karpia z stawu nr 2 został przesadzony do stawów nr 3 i 4.Największym i najtrudniejszym zadaniem przed nami było odłowienie „Oczka”. Wędkarze zakochani w „Oczku” rozpoczęli odławianie dużych ryb na wędkę i przenoszenie ich do stawu nr 2. W Taki sposób udało się uratować bardzo wiele wspaniałych okazów. Słowa uznania dla tych, którym udało się ich odłowić najwięcej: kol. Waldemar Pindel, Tomasz Godula, Józef Jakubiec. Rozpoczęliśmy batalię związaną z przygotowaniem odłowów „Oczka”, sposób prowadzenia prac, sieci, podbieraki, sprzęt do transportu ryb itp. Prace związane ze stopniowym opuszczaniem wody. Podziękowania dla kol. Przemysława Krywulta za sieci, pracę i wiedzę w tym zakresie. Żeby utrzymać właściwy poziom wody w „Oczku” kilkakrotnie obniżaliśmy poziom koryta spustowego. Do każdej takiej akcji firma Bud-Tor użyczała nam koparki i ładowarki wraz z obsługą. Z naszej strony każdorazowo pracowali członkowie Zarządu i gospodarze „Oczka”. Odłów „Oczka” przeprowadzono czterokrotnie, wykopano w dnie oczka około 200 metrów rowu, by woda mogła swobodnie opadać. Trudno opisać słowami jak trudna i ciężka to była praca. Jeden odłów to praca 40 - 50 członków Stowarzyszenia, ponadto wiele dni poświęcono na prace przygotowawcze. Łącznie przy tych robotach przepracowano znacznie ponad 2000 godz.
Myślę, że wszyscy, którzy brali w tych pracach udział mają powód do dumy za dobrze wykonaną pracę, bo „Oczko” zostało bardzo dokładnie przełowione. A największą nagrodą jest świadomość, że dla naszej wspólnej uciechy uratowaliśmy mnóstwo ogromnych okazów ryb, które zostały wpuszczone na nasze łowiska. Udział w tych pracach, oprócz wymiernych efektów, to również ogromna przygoda przeżyta z kolegami, która już nigdy się nie powtórzy. Niech żałują ci, których tam nie było a być mogli.”